Panele PV, czy to się opłaca?

Wstęp

Instalacji prosumenckich jest w naszym kraju już ponad 1,6 mln. Gdyby więc szukać odpowiedzi na to pytanie po ilości wykonanych systemów, można by z całą pewnością odpowiedzieć – TAK! Rzeczywistość pokazuje jednak, że nie zawsze i w nie w każdym przypadku instalacja taka pozwala na siebie zarobić. Osoby budujące dom mają więc dylemat, czy decydować się na takie rozwiązanie, a jeśli, to w jakiej formie, o jakiej mocy, w którym miejscu, etc.? Możliwości jest tutaj wiele, podobnie jak powstających z każdym dniem pytań. Dostępne na nie w sieci odpowiedzi są często wynikiem artykułów promocyjnych, pisanych pod dyktando producentów i mają niewiele wspólnego z prawdą.  Postaram się więc poniżej opowiedzieć o własnych doświadczeniach z instalacją PV i wskazać jej blaski i cienie. 

Dane wyjściowe

Tutaj zacznę od razu od przedstawienia konkretów, czyli: gdzie, jaka instalacja, jakie panele, falownik, itp. Nie będzie to z pewnością wzór do naśladowania, ale być może pokaże od razu pewne zależności. Moja tablica PV ma 10 paneli, każdy o mocy 325 W, czyli w sumie 3,25 kW mocy. Panele chińskie, dość starego typu, o sprawności optycznej 19,8% i współczynniku temperaturowym -0.37%/K. Do tego falownik Afore o mocy 3 kW.

Instalacja wykonana jest na dachu o kącie nachylenia 30°, zorientowana na południe. Dach z blachodachówki, montaż na szynach w technologii wkrętów dokrokwiowych. Odległość paneli od dachu około 12cm. Montaż paneli horyzontalny. Instalacja oddana do użytku we wrześniu 2020 roku.

Budynek w Niedrzwicy w woj. lubelskim. Całkowity koszt instalacji wyniósł 19015 PLN, przy czym dofinansowanie z tytułu programu „Czyste powietrze” – 5000zł + jeszcze trochę odpisu podatkowego.

Oczekiwania

Zgodnie z warunkami  i szerokością geograficzną, przy takiej mocy instalacji i spodziewanych 1000 kWh z każdego kW mocy na dachu, moja roczna produkcja powinna wynieść około 3250 kWh. Ile wynosi w praktyce? Prowadzę statystykę w programie Exel i poniżej przedstawiam jej zapisy.

Tabela 1. Zapis produkcji miesięcznej w poszczególnych latach

Tabela 2. Zarobki w poszczególnych latach i rekordy dziennej produkcji.

Jak widać z zamieszczonych tabel, w żadnym roku nie dało się osiągnąć prognozowanej produkcji. Największa wystąpiła w 2025 roku i wyniosła 3065,55 kWh. Dodam, że instalacja nie była odłączana zdalnie od sieci, ale zdarzały się chwilowe przestoje związane z brakiem zasilania. Falownik w takim momencie nie działa i mimo słońca produkcja wynosi 0 kWh. Skąd takie wyniki? Muszę w tym momencie dodać, że chociaż paneli PV nie zasłaniają w ciągu dnia żadne drzewa i nie jest na nie rzucany z nich cień, to w okresie jesiennym i wiosennym taki cień pojawia się ze strony dachu sąsiada. Budynek na sąsiedniej działce (po stronie południowej) ma dach o dwa metry wyższy od mojego i przy niskim położeniu słońca, w określonych godzinach dnia, szczyt dachu rzuca cień na najniżej położone panele. Moc całej tablicy jest wtedy znikoma. Jak to wygląda na wykresie falownika, przedstawiam na kolejnej ilustracji.

Rys. Wykres pracy falownika w dniu 20 października 2025 roku. Dzień słoneczny, bezchmurny.

Jak widać, dzień był piękny, słoneczny, niebo bezchmurne, stąd wykres tworzy ładną parabolę i nagle zaczyna się cięcie produkcji. Pierwsze wystąpiło już o 15.10, gdy słońce zbliżyło się do szczytu dachu. Nurkowanie wykresu, gdy zostały zasłonięte najniżej położone panele wystąpiło o 15.20. O tej godzinie produkcja wynosi 1,55kW, a za chwilę już tylko 0,63 kW. Praktyczny koniec produkcji następuje o godz. 15.55, gdy moc instalacji nie przekracza już 0,05kW.

Gdyby nie cień, tego dnia, przez okres 1 h, można by się spodziewać jeszcze blisko 1kWh produkcji. Cień od dachu sąsiada obniża mi produkcję między 5 października, a 20 marca. Ile tracę z tego tytułu energii? Trudno powiedzieć, ale z pewnością są to ilości między 100-200 kWh. Gdyby je dodać do oficjalnych statystyk byłoby te prognozowane 3250 kWh. Mogę więc powiedzieć, że ilościowo instalacja jak najbardziej poprawna.

W tabeli 2 pokazałem zarobki obliczone na podstawie faktur. W roku 2021 były największe, z uwagi na zwrot dotacji i odpis podatkowy. Potem ich wartość z roku na rok jest inna, ze względu na rosnącą cenę energii u operatora. W 2025 roku wyniosły już 3300zł. Tutaj kolejne wyjaśnienie. Zużywałem rocznie około 3000 kWh, ale po zastosowaniu fotowoltaiki pozwalam sobie z żoną na częstsze załączanie grzejników elektrycznych w zimie, a w weekendy o jedno pranie więcej, stąd zużycie wzrosło i obecnie wynosi między 3500-3600 kWh/rok. Moje opłaty za prąd nie są więc zerowe. Oprócz abonamentu płacę też za nadmiarowy pobór prądu z sieci w okresie zimowym, po wyczerpaniu puli rozliczeniowej. Całkowity koszt faktur wynosi obecnie około 1100zł/rok. Instalacja rozliczana jest w systemie net-metering i jej koszt zwrócił się po 5 latach. Mogę więc powiedzieć, że w moim przypadku jest to opłacalna inwestycja i przez 10 kolejnych lat będę tylko liczył oszczędności.

Teraz trochę refleksji

Często znajomi zadają mi pytania, czy PV się opłaca, a jeśli, to jaka? Odpowiedź nie jest jednoznaczna z uwagi na stale zmieniające się przepisy. Nie chce w tym momencie porównywać ze sobą dwóch wariantów umów z operatorem. Zdecydowanie wygrywa w tym wypadku net-metering, ale jest niedostępny dla nowych prosumentów. Chciałbym się więc skupić na innych aspektach, takich jak: sposób montażu, wybór falownika, czyszczenie paneli, ich rodzaj, itp.

Jakie panele warto zakupić?

Im są nowsze tym będą lepsze. Ta technologia stale się rozwija, na rynku pojawiają się coraz lepsze, bardziej sprawne konstrukcje. Moje panele mają sprawność <20%. Obecnie możemy bez trudu kupić panele PV o sprawności 24%, a niedługo pojawia się o sprawności 25-26%. Co to daje w praktyce? Większą produkcję energii z mniejszej powierzchni, chociaż nadal z 1 kW mocy nie spodziewajmy się więcej niż 1000-1100 kWh energii na rok. W tym wypadku o wiele ważniejsze są inne aspekty (o tym za chwilę). Zwróciłbym natomiast uwagę na dwa parametry paneli, jak:

  • współczynnik temperaturowy
  • procentowy ubytek mocy w wyniku starzenia

Oba będą miały kolosalne znaczenie przy dobowej i przyszłej produkcji. Współczynnik temperaturowy decyduje o wielkości spadku mocy paneli w okresie letnim, kiedy są mocno nagrzane, a jednocześnie dzień jest najdłuższy. Im niższy, tym lepszy, dlatego szukajmy takich, gdzie wartość tego współczynnika spada < -0,30 %/K. Procentowy ubytek mocy jeszcze 10 lat temu klasyfikował dobry panel za taki, w którym po 25 latach pracy moc wyniesie jeszcze 80% wartości początkowej. Obecnie taki wskaźnik jest śmieszny. Dobre panele zapewniają po tym okresie 90% mocy początkowej, a bardzo dobre 92 do nawet 95% mocy. Czy to prawda? – tego niestety nie sprawdzimy. To parametr równie dobry jak te wyłożone jabłka na straganie. Wyglądają pięknie, ale to, co dostaniemy do siatki, to już inna bajka. W Tabeli 2 na jej prawym końcu pokazuję rekordy dobowej produkcji energii w swojej instalacji. Największa wystąpiła w 2021 roku i wyniosła 20,8 kWh. Potem były już znaczne różnice, ale w roku 2026 wcale nie są najmniejsze. Dlaczego? Bo to cały szereg czynników: czystość w danym dniu nieba, temperatura, siła wiatru, długość dnia. Wbrew pozorom najwyższe wartości nie wystąpiły w czerwcu, a w maju, a nawet w kwietniu. Mimo krótszego dnia były wtedy bardzo dobre warunki pogodowe. Z rana nawet ujemne temperatury, potem silny wiatr i perfekcyjnie czyste niebo. Takie obserwacje trzeba by prowadzić przez wiele lat. Nie ulega jednak wątpliwości, że panele się starzeją i z roku na rok będą nam dostarczać coraz mniej energii.

Gdzie montować?

Jeśli mamy dużą działkę, to zdecydowanie polecam postawienie całej instalacji na gruncie. O wielkości produkcji energii decyduje w ogromnej mierze chłodzenie paneli. Na dachu jest ono znikome. Ruch powietrza zależy tutaj od odległości paneli od powierzchni dachu. Im są bliżej, tym chłodzenie gorsze. Wolnostojące chłodzone są z każdej strony, dlatego mają najwyższą produkcję. Są też łatwo dostępne i pozwalają się bez problemu umyć przy silnym zanieczyszczeniu. Pamiętajmy jednak, że panele zamocowane na ziemi są narażone na cień. Działka musi więc być w tym miejscu pozbawiona drzew i innych wysokich obiektów. Trzeba w tym wypadku brać pod uwagę nie tylko istniejące obiekty,  ale także planowane w przyszłości. Drzewa sąsiada rosną. Nie liczmy na to, że je dla nas wytnie albo przytnie

Jaka orientacja, kąt montażu?

Większość projektantów wybiera kierunek południowy, jako najbardziej optymalny. Z mojego doświadczenia wynika jednak, że bardzo dobrym kierunkiem jest południowo-wschodni. W lecie słońce wschodzi bardzo wcześnie, ale na kierunku południowym produkcja rozpoczyna się zwykle dopiero od godziny 8.00, a nawet 9.00 (mówię o konkretnej mocy paneli, a nie 20W na falowniku). Skierowanie paneli bardziej na wschód rozpoczyna realną produkcję o co najmniej godzinę wcześniej. Tutaj kolejna zaobserwowana ciekawostka – ranki częściej potrafią być pogodne, jest wtedy chłodniej, panele mają tym samym wyższe napięcie, także dzięki dużej ilości o tej porze UV w widmie. Ultrafiolet jest najbardziej energetyczny w całym widmie światła słonecznego. Po południu zaczyna przeważać światło czerwone i wtedy energia promieniowania jest niższa. Ranek ma jednak pewną wadę, słońce krąży nisko nad horyzontem. Aby zwiększyć realnie produkcję z kierunku wschodniego, panele powinny być ustawione pod większym kątem, minimum 45-50°. 

Falownik

Mamy na niego niewielki wpływ, jest projektowany przez firmę, ale jeszcze przed podpisaniem umowy możemy wyrazić swoje zdanie. Na rynku jest cała gama różnych falowników. mają różną budowę, różne parametry pracy. Zwykle projektant dobierze falownik w oparciu o moc końcową tablicy PV przyjmując moc falownika między 0,8-1,2 mocy paneli. Ta zasada sprawdza się w praktyce i pozwala na optymalną produkcję energii. Nasza instalacja, szczególnie w lecie, przy wysokich temperaturach, rzadko osiąga moc maksymalną. Najczęściej porusza się w granicach 70-80% mocy. Pokazuję taką sytuację na kolejnym wykresie pracy falownika.

Rys. Wykres mocy instalacji w dniu czerwcowym.

Mamy 17 czerwca. Długość dnia blisko rocznego maksimum, bardzo wysoka temperatura powietrza, brak wiatru. Na dworze w południe temperatura przekraczała 30°C. Niebo idealnie czyste, jakieś małe zachmurzenie pojawiło się tylko koło godz. 11.10. Produkcja energii trwała do godz.20.00, a jej całkowity wolumen wyniósł tego dnia 19,85 kWh. W takim dniu, przy kącie nachylenia dachu 30 stopni mamy niemal idealne warunki produkcji. Promienia padają prostopadle do paneli, niebo bezchmurne, ale jak widać w najlepszych godzinach maksymalna moc wyniosła tylko 2,47 kW. W porównaniu do zamocowanej na dachu to 76% sprawności. Dlaczego tylko tyle? Bo wysoka temperatura powietrza i ciągłe nasłonecznienie bez możliwości chłodzenia (brak wiatru) spowodowały bardzo silne nagrzanie paneli. Nie mierzyłem go kamerą termowizyjną, ale przypuszczam, że dochodziło do 80°C. W porównaniu do warunków standardowych STC do różnica 55 stopni i biorąc pod uwagę ujemny współczynnik temperaturowy -0,37%/K spadek mocy z matematycznego punktu widzenia powinien wynieść

55 x (-0,37) = 20,35%

Wyniósł 24%. Pozostała różnica być może wynika z zanieczyszczenia paneli kurzem i stopniowego procesu ich starzenia, a może jeszcze wyższej temperatury.

Czy to znaczy, że nasza instalacja nigdy nie wyprodukuje mocy 3,25kW? Nie, miałem już rekordy chwilowej produkcji na poziomie 3,4 a nawet 3,5 kW. Tutaj ciekawy wykres z 13 maja 2026.

Rys. Wykres pracy falownika z 13 maja przy pochmurnym niebie.

Tego dnia niebo było pokryte cumulusami, ale poza tym idealnie błękitne. Całkowita produkcja nie była duża (9,93 kWh), jednak momenty, gdy słońce wychodziło zza chmur, generowały naprawdę pokaźną moc. Rekord, o godz. 12.40 wyniósł 3,41 kW. Tutaj kolejna ważna UWAGA! – nie każdy falownik pozwoli na taki wykres mocy. Wiele modeli posiada blokadę mocy maksymalnej po stronie AC. Jeśli nasza instalacja ją chwilowo przekroczy, falownik taki nie przepuści na stronę AC większej wartości niż max.

 Przykład: falownik posiada moc max. po stronie AC 3kW, instalacja po stronie DC produkuje przez 20 minut 3,2 kW energii. Przez te 20 minut do sieci popłynie tylko 3kW mocy. Na wykresie pracy takiego falownika zobaczymy przy wartości 3kW linię poziomą. Poniżej na wykresie pokazuję realną pracę falownika o mocy 8kW w bardzo słoneczny dzień, przy instalacji o mocy 9,8 kW. Jak widać z wykresu, pomiędzy godz. 11.00, a 14.20 falownik blokował nadmierną moc instalacji. 

Podsumowanie

Jak widać z powyższych rozważań, instalacja fotowoltaiczna ma w sobie wiele sekretów i prawidłowe, a tym samym optymalne pod względem finansowym jej funkcjonowanie, jest zależną wielu zmiennych. Nie na wszystkie będziemy mieli wpływ, przepisy operatorów i rynku energetycznego stale się zmieniają. Jeśli już jednak zdecydujemy się na podobne rozwiązanie w swoim domu, to nie oddawajmy całej odpowiedzialności w ręce firm wykonawczych. Miejmy wpływ na miejsce montażu paneli i rodzaj falownika. Już zamocowanej instalacji nie pozostawiajmy też samej sobie, licząc, że deszcz ją wyczyści, a śnieg w zimie sam się stopi. O panele trzeba dbać, usuwać z nich co najmniej większe zabrudzenia, jak: guano ptaków, pyłki roślin, liście, a w zimie delikatnie zsuwać śnieg, nie dopuszczając do oblodzenia. Każdy właściciel instalacji powinien też sprawdzać stan mocowania paneli, czy izolacji przewodów (potrafią je uszkadzać ptaki). Sam odbiór instalacji warto zlecić drugiej firmie, która być może już na tym etapie wykryje wady (np. hot spoty, błędny montaż, itp.) chroniąc nas przed większymi stratami. Miałem już okazję odbierać instalacje, gdzie pseudo elektryk nie uziemił paneli, albo wszystkie kable poprowadził przez przewód kominowy.